Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
PROKOP.
(razem wszyscy)
Bieda, Jasny panie!
IWAŚ.
To tak było....
OLENA.
Ja nic nie winna....
PROKOP (do swoich).

Cichoż bo dzieci, ja Jasnemu panu sam rozpowiem jak to było....

IWAŚ.

Jabym lepiéj może potrafił, bo wyście tam nie byli....

OLENA (trącając go).

Milcz to Iwasiu... ojciec lepiéj wie, jak do panów gadać....

IWAŚ (do Oleny).

A ja! myślisz, że nie potrafię? umiem i ja!

HRABIA.

Mów no, mów, mój Prokopie; co to tam za nowa bieda, bo jedna nigdy nie dokuczy....

PROKOP (kłaniając się).

Wszystko to przez tego przeklętego, z pozwoleniem pańskiem, rządzcę, który dziś, czy go jakiś