Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Tyś była gwiazdą biednego sieroty, znikasz ty, coś mnie prowadziła, opuszczasz, aniele stróżu; powiedzże co mam zrobić z sobą? Życie, praca, nie mają dla mnie celu... Dokąd mam iść? co począć z sobą? jak dobić się końca?

AMELJA (silnie).

Cierpieć, modlić się, pracować. W tych trzech słowach zamyka się cała nauka życia i całe szczęście jego. Adamie daj mi rękę....

(ściska w milczeniu)

Bądź zdrów... odejdź! zostaw mnie samą... cierpię straszliwie! Idź, idź! zobaczym się jeszcze!

(Adam patrzy na nią długo z boleścią i powoli odchodzi. W tejże chwili prawie z drugiéj strony ukazuje się hrabia z głową spuszczoną, idący błędnie, prawie nieprzytomny)

.


SCENA VII.
AMELJA. HRABIA.
HRABIA (nie postrzegając córki).

Szukam jéj i znaleść się boję... Jak jéj to powiem? jak się przyznam, że z mojéj winy spotka ją nędza, upokorzenie, wygnanie? Jak jéj oznajmić to nagłe przejście z dostatku i spokoju do troski i ubóstwa, które nie wie gdzie jutro głowę położy? Biedne dziecię! Gdybym życiem mojém mógł tę winę zagładzić! ale na cóż się komu przyda ta nę-