Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Latarnia czarnoxięzka Tom II.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Wydadzą ojcze — Ja ich poznałem, ja się u nich przez ten czas chowałem, ona mnie polubiła —
— A no trzeba do dworu z tém i niechaj pan do tamtego pana napisze; kiedy jeszcze pozwolą.
Poszli tedy do dworu, ale Pan Rządzca, który sam chciał jak najprędzéj Sawkę ożenić, aby chata nie upadała; gdy mu powiedzieli, że chcą brać dziewkę z Hrehorowa, bardzo głową pokręcił.
— Niewiem czy co z tego będzie, rzekł — a poprobujcie, ja napiszę za wami.
Nazajutrz jak świt, Sawka był w Hrehorowickim dworze, po drodze nawet dla pośpiechu, nie zaszedł do Prokopowéj chaty i nie ustąpił od proga, aż kozak dworski z listem go puścił do pana.
Hrehorów należał do zadłużonego szlachcica, niejakiego pana Sulmirzyckiego, który cały majątek paląc fajkę i siedząc pod piecem, niewiedziéć po jakiemu stracił — Pan Sulmirzycki nic nie wiedział co się w koło