Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Capreä i Roma Tom I.djvu/239

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nic wyczytać nie mogło — co ci się zda? Wszak bóstwa lubią ofiary krwawe? wszak bogów zagniewanych niemi tylko przebłagać można? Gdy człowiek co ma najdroższego im poświęci, możeż to nie być im miłém?
— Ofiar krwi zawsze wymagali bogowie — rzekł Thrasyllus — wszystkie ludy je składają... jest tajemnicza siła w przelaném życiu na ołtarzu!
— Tak jest! — dodał Cezar żywo — za długo obojętnym byłem względem bogów; oni też ciężką dręczą mnie boleścią i trapią chorobami, niemocą, niepokojem.... Sen uleciał mi z powiek, wszystko obrzydło; potrzeba ich przebłagać, Thrasyllu.
— Jak to? ty Cezarze — spytał przelękły astrolog — ty, ulubiony im, wybrany, tybyś potrzebował ofiar błagalnych jak inni? Mogliżby się na ciebie, Boga jak oni zagniewać?
— Czuję ofiary jakiejś konieczność.... Jupiter Latiaris domaga się krwawéj libacyi. Gladyatorów nie ma w pustych cyrkach, ziemia dawno ludzkiéj krwi nie piła, Diana i Jowisz pragną ofiar....
Po twarzy Thrasylla przeszedł cień strachu, ale starzec hamując go stał chłodny i obojętny pozornie.
— Mithra także jest wielkim... może największym z bogów — dodał Cezar zamyślony — wystawiłem mu świątynię, a nie ma kapłanów ni ofiary; trzeba koniecznie krwią ludzką oblać ołtarz jego...