Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom III.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kaźkę pan Bóg skarał... tak — ale królowa Elżbieta kochała go bardzo, król także, większy jeszcze gniew mieć będą ku mnie...
Ręce rozłożył szeroko...
— Nawet poczciwie zginąć nie mogę! — dokończył. Padł znowu na łoże, oczy zakrył i Fryda słowa już z niego dobyć nie mogła...