Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom III.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




IX.


Tydzień upływał, wojsko obozem stojące dokoła, zbliżało się wprawdzie ku przekopom walczyć na słowa z załogą... lecz szturmu ani napaści nie przedsiębrało...
Biały stracił zupełnie odwagę, nadzieję i cierpliwość. Z każdym dniem słabł więcej...
Fryda chłostała go szyderstwem, znosił je z obojętnością, milczący...
Chciał się z zamku ratować ucieczką przez rzekę — okazało się, że pilnowano wszędzie i straże się na barkach dzień i noc zwijały...
Nietylko one, lecz załoga też w tym przymusowym, złowrogim spoczynku straciła siłę swą, i znużyła się nim.
Drzazga z obawy głodu karmił ją coraz gorzej. Skargi i narzekania słyszeć się dawały.