Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom II.djvu/084

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rozkaz więc księcia przyjęli z oznakami radości, i natychmiast pobiegli po ludzi i konie.
Środek gwałtowny tak był w obyczajach owego wieku, że nikt przeciwko niemu, ani pomyślał stawać. Gniewosz znajdował go słusznym, a Lasota, choć może za śmiałym go sądził, przeciwko księciu się odezwać nie śmiał.
Nie do poznania zmieniony był nieśmiały i wahający się książę, a choć obchodząc swój stary dwór opuszczony i podupadły, kilka razy się zachmurzył i oczy mu zaszły łzami, męztwo wracało, zuchwalstwo nie zmniejszało się.
Było ono za gwałtownem, za gorączkowem, by długo trwać mogło, lecz nikt nie badał głęboko stanu księcia, a Buśko nawet pod wrażeniem starych wspomnień, dał się im równie jak pan upoić — i — nie zaglądał w przyszłość...