Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom II.djvu/085

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




V.


Zamek w Złotoryi panujący i strzegący okolicy, który położenie i nowo wzniesione mury mocnym a warownym czyniły, zdanym był staroście Romlikowi nie bez przyczyny. Człowiek i gród przystawali do siebie.
Stary wojak, który od pieluch rycersko służył i nigdy zbroi nie zrzucał, a sąsiedztwem krzyżackiem wiele się nauczył i skorzystał; na takiego dowódzcę pogranicznej twierdzy był stworzony. Surowy dla swoich ludzi, ale o ich chleb troskliwy, nieubłagany, gdy o karność i posłuszeństwo chodziło, bystrego oka i ucha, wglądający w najmniejsze szczegóły, mordował siebie i podwładnych, nieustannie się około swego zamku krzątając...
Ten trud stanowił życie jego, gdy mu zabrakło roboty, stawał się zły, gderliwy i nieznośny.