Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom I.djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


uniewinnienia, natychmiast na zawołanie pospieszył do pana.
Dersław tymczasem siadłszy w oknie, mógł się bez przeszkody zamkowi przypatrzeć i przekonać, iż surowy w nim panował porządek, a i dostatek pewien, choć nie świecący, widać było.
Wszystko, co tu oglądał potwierdzało go w przekonaniu że ten właśnie Piast stworzony był dla Polski, w której porządku było omal i żelaznej potrzebowała dłoni..
Dobry czas zabawiwszy, wolnym krokiem powrócił wreszcie zadumany podskarbi.
— Jeżeli wam co zlecono i macie do czynienia — odezwał się Dersław, odprawcie mnie.
Pierwsza służba książęca, niż powolność dla przyjaciela.
— Nie mam nic, odparł p. Mikołaj — książe tylko miał już wiadomość, czyli też zobaczył, że nie sam wróciłem na zamek, chciał zaraz wiedzieć, kogo miałem u siebie i z czém przybyliście.
Jak widzisz czujni jesteśmy...
Po chwili zaś dodał podskarbi.
— Książe was widzieć chce...
Dersławowi tego było potrzeba, lecz nie dał poznać po sobie, że go to uradowało, skłonił głowę tylko.
— Nie obojętna dla nas rzecz, mówił dalej Mikołaj, co się u was w Wielkiej Polsce dzieje,