Strona:PL Józef Bliziński - Marcowy kawaler.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Heljodor.

Filozof!... co u djabła... jakto filozof?

Pawłowa.

Ano filozof... taki ucieszny, krotofilny... (Heljodor zapisuje) a jaki przyścipny do wszystkiego!

Heljodor (j. w.)

Przyścipny! (n. s.) a to trzeba stenografa.

Pawłowa.

Zapewne!... i do Boga i do ludzi... a jakem się w karczmie zeszli, to hulsztyki takie wyprawiał że się każdy nie mógł napatrzéć... oj! asystował mi, oj, asystował, oj, szeptał do onego ucha... ale ojciec z matulą i wszyscy ludzie, jak mi zaczęli brechtać, kłaść w głowę: a to, żeń się z Pawłem, niczego przy nim nie ułakniesz, będziesz chodzić w samych niedwabiach... tak mię też i przerobili na swoje...

Heljodor (pisząc ciągle).

Żeście usłuchali...

Pawłowa.

Bogać to człowiek przenikniący, żeby naprzód wiedział co źle a co dobrze... chociaż to powiedają, że każdy wdowiec, to jak pies do owiec...