Strona:PL Istrati - Żagiew i zgliszcza.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Po raz drugi już jestem w stolicy Georgji. Tyflis, to miasto najpiękniejsze w całem Z. S. S. R. Tutaj też najdłużej wystawało się w ogonkach, by dostać chleba. Ogonki te formują się już o trzeciej rano. Ale o tem i o wielu jeszcze innych rzeczach nie wspominają nigdy ani słówkiem nasi francuscy „oficjalni“ komuniści.
Toteż mógłbym napisać całą książkę poświęconą wyłącznie Georgji, celem zapełnienia beznadziejnej pustki tych głupich, z gruntu fałszywych i niezrozumiałych książek, wyszłych z pod pióra tego czy innego pisarza, który raz w życiu był naprawdę człowiekiem, lecz niestety nie potrafił nim pozostać.
Biedny ten nasz świat... Biedna ta nasza sztuka... Biedne te sumienia ludzkie... Jakże mi was żal! Jakiś ochłap dla waszych zębów, jakiś drobiazg dla zadowolenia waszej próżności wystarczą wam zupełnie, napełniają was szczęściem i błogością, robią was głuchymi i ślepymi, każąc zapominać o całym tym ogromie cierpienia zadawanego ludzkości przez tyranów ,w których służbę się zaprzedaliście.
Tyflis, Georgja, Kaukaz, cały Z. S. S. R.... nie tu miejsce i pora mówić, czem właściwie jesteście. Ale przynajmniej odmaluję teraz symbol tego, co z was zrobiono. Niech nikt nie powie, że darmo jadłem wasz chleb.



Borżom

Nasz plan podróży rozłożyliśmy w ten sposób, aby obecnie, z końcem września, dać sobie miesiąc