Strona:PL Gustaw Daniłowski - Wrażenia więzienne.pdf/58

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Potym następuje względny spokój: telefon odzywa się rzadziej, strażnik ciszej stąpa, zaczynają się bardziej tajemnicze manipulacye.
    W jamę ratuszową spływają z cyrkułów nie tylko zbrodnie, wykroczenia, męty, ale i bezdomne nieszczęścia, które tu się traktuje na równi z występkiem, a nawet gorzej, są to bowiem istoty zupełnie bezradne, absolutnie bezbronne, za któremi nikt się nie ujmie, skarg nawet nie wysłucha.
    Sprząta je się z ulic jak śmiecie i wrzuca do ogólnego śmietnika, by zgniły.
    Na naszym korytarzu w przeciwległych celach gnojono kilka waryatek z gatunku tych, jakie się zdarza spotykać na ulicach Warszawy, gdzie się kręcą jakby czegoś szukały, zaczepiają przechodniów, póki je wreszcie stójkowy nie zaczepi.
    Musiało im coś dolegać: głód, a może ostre szturmy obłędu, dość że nieraz waliły z furyą w drzwi, targały blachy, krzyczały przeraźliwie. Wówczas śpieszył w ich stronę,