Strona:PL Gustaw Daniłowski - Wrażenia więzienne.pdf/20

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    czeni w ciasnej jakiejś norze czekaliśmy na ciąg dalszy.


    "N"

    Naiwne nadzieje nasze, że z cyrkułu rozejdziemy się do domu, nie sprawdziły się. Komisarz oświadczył, że powędrujemy do ratusza, skąd prawdopodobnie puszczą nas na wolność, radby więc nas wyprawić jak najprędzej, ale musi czekać na konwój. W swej łaskawości pozwolił nam przez stójkowego sprowadzić trochę wędliny i chleba. Posilając się, gawędziliśmy z żołnierzami, trzymającymi straż, którzy w rozmowie przedstawiali się dość sympatycznie, zwłaszcza jeden z lejbgwardyi „liberalniczał“ bardzo wyraźnie. Uskarżał się na uciążliwość i przykrość służby policyjnej, którą pełni z musu, cieszył się, że za parę miesięcy kończy mu się termin i stanie się takim samym cywilnym jak każdy z nas — umiał nieźle po polsku.