Strona:PL Gustaw Daniłowski - Wrażenia więzienne.pdf/19

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Miał minę tak komicznie zdumioną losem lokatora z pierwszego piętra, żem się uśmiechnął i kiwając mu porozumiewawczo głową, dawałem znaki giestami, by zawiadomił rodzinę. Było to jednak zbyteczne, posłyszałem bowiem nagle za sobą przeszywający głos:
    — Gutku!
    Bez kapelusza i okrycia, w domowej bluzce wybiegła z bramy żona moja i rzuciła się do kordonu.
    — Uchodi! — oburknął grubijańsko żołnierz.
    — To mój mąż!
    — Uchodi! — powtórzył nastawiając bagnet, a gdym się chciał zbliżyć, schwycił mnie za rękaw i wepchnął w szeregi.
    Zrozumiałem, że ruchy moje nie należą już do mnie, że się zaczyna „tykalność osobista“ w ścisłem znaczeniu tego wyrazu.
    Za chwilę jak stado zostaliśmy wpędzeni w brudną bramę cyrkułu, gdzie stło-