Strona:PL Gustaw Daniłowski - Wrażenia więzienne.pdf/124

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    jedliśmy obiad i czekaliśmy, drzemiąc, wieczoru.
    Po powierce nieliczni szli spać, nasz zaś pokoik nastawiał na „primusie“ herbatę, schodzili się inni i zaczynały się gawędy bez końca, pełne niezwykłego dla mnie uroku.
    Robotnicy opowiadają świetnie, nie stylizują wprawdzie jak my, nie znają patosu, nie są to lirycy, ale urodzeni epicy, którzy z wyrazistą prostotą, z pogodnym humorem opisują rzeczy nieraz bezdennie smutne i tragiczne. Obcując z nimi czułem, że stykam się ze zdrowym rdzeniem ruchu i jądrem narodu, którego rozwój określi jego dzieje. I nigdy chyba jak w tej chwili nie byłem tak bardzo spokojny o losy ojczyzny, tak daleki od zwątpień i pesymizmu.
    — Jedynie korę — myślałem sobie — stoczyło robactwo niewoli, ale miazga drzewa Polski pozostała świeża, jędrna, soczysta — ona jej konary w niebo wypędzi, zaszumi kiedyś wysoko bujna korona mocną zielenią młodego listowia, płomiennym pąkiem roz-