Strona:PL George Gordon Byron - Manfred.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nadzieję, nawet strzały miłości palące!
Wszystko, wszystko zagasło, wszystko się zniszczyło!.....
.................
A więc daléj do dzieła!.....

Rozległego duchy świata,
Wy istoty nie ujęte,
Fantastyczne, nie pojęte!
Wy, których głos mój dolata
W świetle, lub we mgłach ciemności;
Wy, których skrzydło w krąg świata
Szybkim zwrotem wiecznie lata.
Zagnane w ziemi wnętrzności,
Mieszkańcy gór nad obłoki
Z głębin mglistych oceanu,
Posłuszne waszemu panu,
Zaraz stańcie tu, bez zwłoki
Występujcie!

(Chwila milczenia.)

Niesłuchacie?
A więc w straszne imię tego,
Między wami najpierwszego,
Wszyscy stanąć wnet tu macie.
Przez ten znak, którego mianem