Strona:PL Gallus Anonymus - Kronika Marcina Galla.pdf/230

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


obrocie machiny państwowej, mogli powiedzieć (zob. antytezę dziejową), co brali pod rozwagę wieloliczni badacze, których w gruncie rzeczy o stronność dziwnej jakiejś cechy, posądzać się nie godzi, przy rozpoznawaniu w tém miejscu właściwości spadku historycznego, zostawianego przez Galla, zaznaczamy: 1-o, iż mówiąc o obcięciu tylko członków, (w czém się ukrywa znajomość jego prawa zwyczajowego u Słowian, tyczącego się kary na zdrajców stanu), skraca radykalnie całą dramatyczność hańby, przez późniejszych kronikarzy, z tak smutnym efektem, na jaw rozwijaną, przez podstawienie miejsca kary w kościele na Skałce, podczas mszy ś. przez biskupa odprawianej; 2-re, co rzeczą poniekąd jest znaczącą dla autentyczności samejże jego relacyi, że jak za nagłém jest widocznie przejście do tego palącego orzeczenia w rozdziale, tak więcej uderzającym jest jeszcze, zrzekanie się usilne Galla, wypowiedzenia myśli i rozwinięcia osnowy całej; 3-cie, ale i to pomijanym być nie powinno, bez koniecznego uwzględnienia, i z samego porządku opowiadania, dozwalając pod nazwą ogólną króla, domyślać się Bolesława Śmiałego; ogólna nazwa biskupa, bez zaznaczenia nawet gdzieindziéj w kronice, imienia Stanisława i tytułu biskupa krakowskiego, nie powinnaby się stawać powodem tylu gwałtownych reklam, rzeczy skądinąd wcale nie naprawiających; chyba, iżby w tym razie, miał przybywać jeden jeszcze dowód, prawdziwości jego relacyi, iż to, co tylko zdawał się wymawiać w pół wyrazach, tak zaraz szczegółowo i nominalnie odnajdywało się w podaniach, już nie pojedynczego świadka, lecz massy narodu. Staraliśmy się nieraz tu już, w objaśnieniach powyższych, wskazywać na arcykatolicki rzeczywiście sposób myślenia Galla. Skoro zaś tego zaprzeczyć, na żadnej zasadzie nie możemy; trudniejszym staje się bez porównania prostowanie wszelkie w tym względzie: bo zkądżeby znowu taki zarzut jego bezbożności się udowadniał? To rzecz niewątpliwa, iż niczém więcej nie szkodzi, ze względu na stanowisko w piśmiennictwie krajowém zajęte, ważności świadectwa swej kroniki, jak tym defektem, samochcąc, przez wyrzutnie, w relacyi tej głównie, i tej przedewszystkiém, zrządzanym, lub, co już trudniéj na jakichś nieomylnych opiérać śladach, przez kogo innego poszkodowanym będąc mimimowolnie. Jak tego rodzaju niedostatek wszakże, tak, dodać możemy, psuje niemniéj wartość i powagę jego kroniki, wtrącenie natomiast przez pewnego mnicha dodatku o ś. Stanisławie, w wydaniu Lengnichowskiém, rażącego barwą zewnętrzną i duchem relacyi przyczepianej.