Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/268

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niach dla wyrobienia twardych mięśni. Gile nie są do ludzi podobne; ich mięśnie od początku wyrabiają się w sposób przyrodzony, bez nadzwyczajnych ćwiczeń. Jak trzeba fruwać, by znaleźć sobie każde źdźbło pożywienia, to muskuły nie zanikną (zanikają zwykle przez brak ruchu).
Gdy chłopczyk począł biegać, chodzić, kopać, pleć jak tamte dzieci, wówczas w gniazdku zapanował spokój i zadowolenie. Obawy o jajka stały się sprawą przeszłości, świadomość, że jajka są bezpieczne, jakby były zamknięte w banku, w połączeniu z możnością przyglądania się tylu ciekawym rzeczom, uczyniły z «wysiadywania» bardzo sympatyczne zajęcie. W słotne dni odczuwała nawet matka jajek pewnego rodzaju nudę, gdy dzieci nie było w ogrodzie.
Nie można jednak twierdzić, żeby nawet w słotne dni Mary i Colin się nudzili. Pewnego poranka, gdy deszcz lał bezustanku, jak z cebra, Colin zaczynał już być niespokojny; denerwował się, zmuszony siedzieć na sofie, gdyż chodzić byłoby niebezpiecznie; wówczas Mary przyszła myśl genjalna.
— Teraz, gdy jestem zdrowym, normalnym chłopcem — mówił Colin — moje nogi, ręce, całe ciało tak jest pełne czarów, że trudno mi na miejscu usiedzieć. Więc chciałbym być w ruchu. Wiesz, Mary, jak się obudzę rano bardzo wcześnie, a ptaszki taki rozgwar wesoły czynią, i wszystko zdaje się krzyczeć z radości — nawet drzewa, choć ich nie słyszymy — to zdaje mi się, że muszę z łóżka wyskoczyć i także krzyczeć z radości. Ach, gdybym to zrobił, to pomyśl tylko, coby się stało!
Mary wybuchła niepowstrzymanym śmiechem.
— Wpadłaby tu zaraz pielęgniarka i pani Medlock, i byłyby przekonane, żeś zwarjował, i posłałyby po doktora — odrzekła.
Colin śmiał się serdecznie. Wyobrażał sobie, jakby te