Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/020

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Obie panie sądziły, że Mary ich nie słyszy, gdyż dziewczynka stała trochę z dala przy oknie w hotelu, w którym się zatrzymali. Przyglądała się ruchowi ulicznemu, lecz słyszała każde słowo i strasznie była ciekawa, jaki jest ten wuj i dom, w którym mieszkał. Co to znaczy „garbaty“? Nie widziała nigdy garbatego. Może w Indiach nie ma garbatych?
Odkąd Mary żyła między obcymi ludźmi i nie miała przy sobie swej niani, zaczęła czuć się samotna i myśleć o dziwnych rzeczach, całkiem nowych dla niej. Poczęła się teraz zastanawiać, dlaczego ona nigdy nie była czyjaś, nawet wtedy, gdy ojciec i matka jej jeszcze żyli. Inne dzieci należały zawsze do swego tatusia i swej mamusi, a tylko ona była niczyją córeczką. Miała służbę, jedzenie i sukienki. Ale nikt na nią nie zwracał uwagi. Mary nie wiedziała, że wszyscy uważali ją za niemiłe dziecko. Przeciwnie — sądziła, że inni są nieprzyjemni, lecz nigdy nie pomyślała tego o sobie.
Pani Medlock wydawała się jej najnieprzyjemniejszą ze wszystkich — raziła ją swoimi czerwonymi policzkami i niegustownym, pretensjonalnym kapeluszem. Gdy następnego dnia wyjeżdżały w dalszą drogę do Yorkshire, Mary szła przez stację do pociągu z odwróconą głową i trzymała się jak najdalej od pani Medlock, bo nie chciała, żeby widziano, że jadą razem. Była zła na samą myśl, że ludzie mogliby ją wziąć za córeczkę pani Medlock.
Ale pani Medlock nie przejmowała się ani Mary, ani tym, co ona o niej myśli. Była to kobieta, która „nie zawracała sobie głowy wybrykami dzieci“. W każdym ra-