Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/019

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wszystko się rozbiegło zostawiając to maleństwo samiuteńkie w całym opustoszałym domu. Kapitan Mac Grew mówił mi, że po prostu osłupiał, gdy otworzywszy drzwi, znalazł ją samą na środku pokoju.

*

Długą podróż do Anglii Mary odbyła pod opieką żony pewnego oficera, która dzieci swoje odwoziła do szkół. Bardzo ją absorbowały własne dzieci, toteż niezmiernie była rada, gdy w Londynie mogła oddać Mary jejmości, którą Archibald Craven przysłał po siostrzenicę. Jejmość ta była gospodynią w Misselthwaite Manor i nazywała się pani Medlock. Była to kobieta tęga, o bardzo czerwonych policzkach i przenikliwych, czarnych oczach. Miała na sobie jaskrawą, czerwoną suknię, czarną, jedwabną mantylkę z dżetową frędzlą i czarny kapelusz z czerwonymi, welwetowymi kwiatami, które przy każdym poruszeniu głową chwiały się na wszystkie strony i trzęsły. Mary nie poczuła sympatii do niej, ale ponieważ nigdy do nikogo sympatii nie czuła, przeto nie było w tym nic dziwnego; zresztą widać było od razu, że pani Medlock niewiele sobie z Mary robiła.
— Słyszeliśmy, że matka jej była piękna — odezwała się nowa opiekunka Mary. — Ale nie dała córce urody w spuściźnie, prawda, proszę pani?
— Może wyładnieje, gdy będzie starsza — odparła dobrotliwie żona oficera. — Gdyby tylko nie była taka niegrzeczna i miała trochę milszy wyraz twarzy, bo rysy jej są raczej ładne. Zresztą dzieci tak się zmieniają!
— No, będzie się musiała bardzo zmienić — odparła pani Medlock. — A nie mogę powiedzieć, by Misselthwaite wywierało dobry wpływ na dzieci!