Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/292

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ten tu, z młodości, nawykł był w złej wierze
Kłamliwe słowa nieść przed sądów progi[1]
Żem ja go odwiódł z tej drogi,
Dziś mu to rzeczą zda się być mniej miłą —
A jednak, sam on. wszystkich żądz swych siłą.
W swe zło mniemane biegł jak żwawe dziecię —
I słusznie działał — boć przecię
W dolę tę słodkie w wiodły go ponęty,
Gdy, jego małością tknięty,
Umysł mu wzniosłem ku tak górnej chwale,
Jakby go nigdy sam był nie wzniósł wcale.

Wie on: że często, chuć poniżająca,
Najznamienitsze nawet w dziejach męże,
(Jak pamięć ludzka zasięże,
Czy z męztwa słynne, czy też z cnót zasługi,)
Wziąwszy im z serca czystość, z rąk oręże,
W miłostek lichych toń niesławną strąca, —
A jemu przecież, z tysiąca
Tych, co są zdobne w Rajskich świateł strugi,
Wybrałem taką, jak nie było drugiej,
Choćby Lukrecyę nawet wspomnieć czystą —
I razem, takim lutnistą
Stał się przezemnie: że od owej chwili,
Czy się raduje, czy kwili,
Myśl w nim Anielska bije żywem źródłem —
I oto, czem go, jak on rzekł, uwiodłem!

I oto srogie żółci tej gorycze,
Słodsze nad rozkosz, którą drugich poję!
I oto zyski są moje,
Żem z duszy z serca służył jego sprawie!
Żem go pod skrzydeł moich wziąwszy zwoje.
Dał mu uciechy, jakich i nie zliczę!
I oto moje zbrodnicze
Czyny, któremi tak go dzielnie sławię.

  1. Stosuje się to do zawodu prawniczego, od którego jak wiadomo Petrarka rozpoczął.