Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mian zaplatane rymy; lub o Canzonie XIX-tej, złożonej z wierszy sześćdziesięciu, o trzech tylko, coraz inaczej wikłanych końcówkach. Swoją drogą, Canzona ta jest arcydziełem niezrównanej muzyczności, i do śpiewu przy lutni musiała być jedną z najbardziej uroczych.
Gdyż wiedzieć to należy: wszystkie poezye Petrarki, nie wyłączając nawet Sonetów, swojego czasu powszechnie śpiewane były — on sam dorabiał do nich melodye[1], będąc, jak wiadomo, bardzo biegłym lutnistą[2]. Miał mieć przy tem głos piękny, dźwięczny, i po mistrzowsku używać go umiał; wszystkiego tego uczy nas współczesny mu Villani. Jeżeli więc zgodzimy się na to (co zresztą wątpliwości podobno nie ulega), że poezya, o tyle tylko z muzyką może chodzić w parze, o ile jedna albo druga przewodzi; tedy, z tych tak ubogich nieraz w poezye, ale za to tyle dźwięcznych dziwactw, choć w części rozgrzeszyć musimy Petrarkę. Jeśli znów na uwagę weźmiemy, że to, co dla nas z tego względu jest rażącem, dla Włochów do dziś dnia posiada powab niezrównany — tedy raz jeszcze przyznać to wypadnie, że Petrarka jest rdzennie narodowym poetą.
Z innych form przyswojonych przez Petrarkę, Ballata, jak to zresztą nazwa jej wskazuje, nosi na sobie wszystkie cechy miękkich ruchów tańca, miarowych jego zwrotów i zręcznych zaokrągleń. Sestina zaś, którą przejął od Arnalda Daniela, zdaje się być przeznaczona do „wypowiadania“ w sposobie rytmicznej melopei, z zakończeniem całkiem już muzycznem. — Ale osobliwie Sonet był mu ulubionym. Rzecby można: uwziął się przyswoić go sobie na wyłączność. Zrobił to może na przekorę Dantemu. Ten bowiem, w rozprawie swojej „de la volgare eloqueuza“[3], Canzonie pierwsze miejsce daje — po niej wysławia zalety Ballaty — ale Sonet kładzie na końcu.

Poetycka ta forma, będąca pomysłem Sycylijskich Truwerów, (więc na czysto włoska — co także wpłynąć mogło na wybór Petrarki), podobnież jak i reszta, już samą nazwą, zdradza ścisłe

  1. Świadczą o tem współcześni. Jeden z Florenckich księgozbiorów, posiada nawet rękopism z owych czasów niejakiego Franca Sacchetti, w którym każdy Sonet opatrzony jest stosowną nutą z napisem: Intonatum per Francum — scriptor dedit sonum.
  2. Lutnię swoją, rozporządzeniem ostatniej woli, zapisał bardzo biegłemu swego czasu śpiewakowi Tomaszowi Boinbasio z Ferrary, zalecając mu w skrusze ducha: — „ażeby, nie jak on, ku czci ziemskich doczesnych próżności, ale raczej ku Chwale Boga przedwiecznego, używać jej zechciał.Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku w przypisie; brak zamknięcia cudzysłowu.
  3. Ostatnie jego dzieło, 1318-21.