Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


272.

Mówiono Starym: — W grzmieniu błysków chodzę
Bóg — Sędzia straszny! — a ty, masz być święcie
Mej grozy sługą — i masz mieć we wstręcie
Nie twoich braci — i masz bać się srodze
Mej pomsty gniewu! Gdyż jest w Zbożnej Trwodze
Mądrości wszelkiej poczęcie.

A nam rzeczono: — Bądźcie sercem prości.
Jam Pan! a z wami dzielić chcę cierniową
Dolę — a kiedy świadczyć was przyzową,
To niech Przedwieczna Złość wam pozazdrości
Kochania mocy. Bowiem jest w Miłości
Ostatnie Mądrości Słowo.


273.

Z dóbr, którym grozi utrata,
Zdrowie jest skarbem nad złoto.
Więc strzeż go pilnie — bo oto:
Jak wszelkie Zło tego świata,
Choroba konno przylata,
Ale odchodzi piechotą.