Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A ty wciąż mi prawisz przecię:
Że to rzecz jest nic do rzeczy.

— Ach! mój druhu pobratymy!
Skoro serce masz spękane,
Przeciw tobie ja nie stanę.
Lecz, niech na to się zgodzimy:
Że ty, twe dziadowskie rymy
Rzucasz, niby groch o ścianę.


268.

Młodości! Bóg nam z tobą zsyła
Błysk Chwały, jakim nieprzerwanie
Dnieją u Jego Stóp Niebianie.
Więc jest nadziemska w tobie siła!
I tybyś w Raj nam świat zmieniła —
Gdyby ci dano wieczne trwanie.


269.

Mędrcze, z wiedzą twą przyśnioną!
Spójrz w tej zorzy rozwidnienia,
Z których brzask się wypromienia.
Wierz mi — w Niebie tak znaczono:
Że więc blaski jej rozpłoną,
Bez Twojego przewidzenia.

Także patrz, gdy, zmierzchu stroną,
Dziennym troskom śląc żegnania,