Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/092

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Źle się dzieje. Bo jest właśnie
Szczęścia kres, gdy ufność zgaśnie,
Jak zdmuchnięta wiatrem świeca.


207.

Gość w dom — Bóg w domu! Bardzo dobrze — byle
Niewczesny nie był. Bo do takich gości
O przerwę w pracy słusznie żal się rości.
Z tych zaś, najsroższy — jeśli się nie mylę —
Jest gość, co niby wpadł na krótką chwilę —
Bo taki siedzi do nieskończoności.


208.

Gdy z życia biorąc wzory przykładne,
Zwiążę je w całość nadobną,
Krytycy wnet mię piór ostrzem skrobną.
A tak szczerości mej pastwą padnę —
Gdyż kłamstwo może być przesadne,
Lecz prawda ma być prawdopodobną.

Gdy zaś z brzydoty wzór biorąc, złożę
Rysy, jak ona, złe i niezgrabne,
Rzekną — o zdanie gdy ich zagabnę:
— Z szczerością twoją idź w kąt nieboże —
Bo prawda szpetną być może,
Lecz kłamstwo ma być powabne. —