Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/091

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Do tych, co są sercem twoi,
Ty, w czystości uczuć wzrosła,
Obyś szła z godnością posła,
Co przy Świętej sprawie stoi —
Jak Joanna z sercem w zbroi,
Gdy liliowy sztandar niosła.


204.

Na smutnem doli naszej bagnie,
Byt każdy ktoś swym bytem płaci.
Gdyż przemoc, w sprzecznych sił postaci,
Dwóch równych pięści mieć nie pragnie.
Jest tedy tem dla wilka jagnię,
Czem wilk dla własnych też współbraci.


205.

Tych, co umierać nie chcą, ani wchłonie
Nicość, ni nawet zgnębi czynność żwawa,
Usilnie chcąca wyjąć ich z pod prawa.
Bo równie trudno strawić te nicponie,
Jak rybę, która, jeszcze i po zgonie,
Tym, co ją jedzą, ością w gardle stawa.


206.

W stadle, w którem, przykre waśnie,
Zazdrość męska czy kobieca,
Choćby i przez miłość wznieca,