Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/093

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Więc, ktobądź bawisz się w rymy,
Miej w słowach pozór przechery,
By się nie wydał zbyt szczery
Twej myśli kruszec rodzimy.
Bowiem nie zawsze, jak to widzimy,
Dwa razy dwa bywa cztery.


209.

W świątynię złota każda dobra droga!
Nią to, w pojazdach grzmiąca dziś rzesza,
Szła niegdyś milczkiem — boso — piesza.
Gdyż złota cześć jest w zyskach błoga!
Ma nawet złoto przymioty Boga,
Bo, jak Bóg Dobry, z szpetnych win rozgrzesza!


210.

Gdy komu przez wstrętną trwogę
Golizny grozi ohyda,
To mu nie mało się przyda
W rachunku mieć zapomogę.
— Jeden od zera — nie mogę,
Pożyczam tedy — od żyda.


211.

Sroczka skrzeczy na płocie,
Kotek schludnie się myje —