Strona:PL Faleński - Meandry (1904).djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


72.

Jakbyś skarby trząsł z rękawa,
Ludzie nieraz, Bóg wie, na co,
Swe dziedzictwa marnie tracą.
Ale to jest jasna sprawa —
Bo najłatwiej człek wydawa,
Czego sam nie zdobył pracą.


73.

Patrzcie na tego panicza —
Bogaczem czuć go o staje!
Wesołe ma obyczaje —
Skąd bierze? — rzecz tajemnicza.
No — z przyjemnością pożycza,
Lecz tylko gwałtem oddaje.

Gdy dług do serca przytuli,
Żyje jak ryba w wód szumie.
Któż tę alchemię zrozumie?
— Polak — powiada — najczulej
Dać — to da, aż do koszuli
Lecz oddać — to on nie umie.


74.

Wesołe w złej doli rzesze!
Czyż wam w szczęście grać kazano?