Strona:PL Faleński-Meandry.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdy masz strzedz przed mocą wrażą
Rzeczy, drogich nam od wieka —
To cierpliwie stój z daleka.
Choć cię zewsząd kule prażą,
Ty w nie patrz z pogodną twarzą —
I ten zuch, kto w miejscu czeka.

Gdy ci wreszcie dział wyznaczą,
Byś szedł naprzód — to, w pokorze,
Patrząc tylko w Chwały zorzę,
Nie zaś w liczbę wojsk junaczą,
Walcz z otuchą lub z rozpaczą —
Zginiesz... lub zwyciężysz może.


145.

Ani brzemieniem wam zaciężę,
Ani was jarzmem zgnębię —
Byleście, w Wieczności zrębie,
Nim grzech was grotem śmierci sięże,
Przezorni byli jako węże,
Niewinni jak gołębie.


146.

Pod jej okienkiem, gdzie cię z chaty
Ona spojrzeniem wabi miłem,
Zwyczajną sobie ziemią byłem.
Aż kiedy we mnie wsiano kwiaty,
Stałem się tak, jak ty, bogaty —
I już nie jestem nędznym pyłem.


147.

Według słów Manu, których Boska siła
Bywa Zbawienia zadatkiem,
Następnem prawem w swej słodyczy rzadkiem,
Prabrama świat nasz obsyła: