Strona:PL Faleński-Meandry.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


97.

Wiesz dużo — bardzo dużo — ale,
Z tego się ciesząc chwałą,
Wiecznie ją masz nie całą,
Lecz, ku twej całkowitej chwale,
Jeśli wiesz: że nic nie wiesz wcale —
Wiesz to, co ci przystało.


98.

Duszy, co nie jest sama z siebie wzniosła,
Usiłowaniem niczyjem
W niebiańskie szlaki nie wzbijem —
Cięży jej bowiem to, czem w pychę wzrosła.
— Kto jest twym ojcem? — gdy spytano osła,
— Koń — odrzekł — moim jest stryjem.


99.

W pochodzie, wodzem ponad wodze,
Niechaj mi będzie, wiecznie młoda
Z towarzyszami zgoda.
Bo, niech samopas tylko chodzę,
To, gdy się potknę na mej drodze,
Któż wtedy dłoń mi poda?


100.

Niech cię coś nad drugich wzniesie,
Wnet, przez tłumne wstręty,
Będziesz w motłoch pchnięty.
Gdy dziś łatwo sędzią zwie się
Ten, kto nawet w Achillesie
Nie zna nic prócz pięty.


101.

Choć wiatr masz w oczy, milcz i nie mów: biada!
Lecz działaj tak, jak przyszłość chce daleka.