Strona:PL Faleński-Meandry.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Lecz, kto ci prawdę mówi w oczy,
Ten cię za oczy nie obgada.


94.

Wiecież, o mili towarzysze!
Nauka dla was w czem ukryta?
Wszyscy piszecie — nikt nie czyta.
Lecz niechby czytał ten, kto pisze —
I mielibyśmy wczas i ciszę,
I w kąt by poszedł sąd z kopyta.


95.

Z Tersytem Zoil poszli o lepsze:
Kto z nich drugiego słodziej pochwali.
Lecz nic słodkiego nie dokazali —
Bo sobie w oczy rzucali pieprze.
Więc, gdy szło o to: kto kogo przeprze —
Z tej walki oba nie wyszli cali.

Lecz dwaj pisarze, gdy zwiedli śmiało
Bój: kto z nich groźniej drugiego zgani,
To, przy kieliszku, w sposób dość tani
Spór załatwili, i wyszli z chwałą —
Bo się w zbliżeniu tem pokazało:
Że są we wspólne bractwo wpisani.


96.

Darem rąk Stwórcy na świecie,
Przez przebieg licznych stuleci,
Płomień ogrzewa i świeci.
Dziś go wykrzesać wy chcecie
Przemysłem własnym — a przecię
Z popiołu on się nie wznieci.