Strona:PL Faleński-Meandry.djvu/08

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niech tylko raz ukąsi pszczoła,
Wnet marnie potem ginie.


8.

Przy Arce dziejów, która w pochód kroczy,
Idź, jako śnieżny Lewita.
Niech myśl, z pozoru przeżyta,
W twej czystej piersi budzi zmysł proroczy.
Kto starej prawdzie bacznie patrzy w oczy,
Zawsze w nich nową wyczyta.


9.

Krytyków dwa są wypadki.
Jedni — to, niby nóż tępy,
Czytając, kartki tną w strzępy —
Drudzy zaś wzorem zakładki,
Zaznaczają w sposób gładki
Uwagi godne ustępy.

Więc ztąd, że pierwsi, zdrowych rad zamiary
Spełniają tylko w połowie,
Rey mówi o nich: iż są „podsędkowie”;
A drugich, jako ludzi całej wiary,
On Mędrzec stary
„Sędziami” zowie.
 
Tych zaś, co, niby słupy wśród bezdroży,
Gdzie człeka łatwo błędny szlak omami,
Drogę wskazując, w miejscu stoją sami,
Jak strach, co głupie wróble tylko trwoży —
Dopiero takich, ów prostaczek Boży
Nazywa „Szacownikami”.


10.

Nie goń za marną głupców chwałą,
Byś w słów szermierce stał na czele.