Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/366

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zaś drudzy myślą, że zdradnie
Pochwyci córkę Tyndara
Ów Żmij, straszliwa mara,
Co matkę zabił tak marnie,
Że w sieć ją zagarnie.

PRZODOWNICA CHÓRU.

A ty gdzie byłeś wówczas? Czyś uciekł z bojaźni?

FRYGIJCZYK.

O nie! jak najwyraźniej:
Frygijskim, mówię, zwyczajem
My do swej służby stajem:
Więc ja też wachlarz z piór,
Obyczaj frygijskich cór,
Trzymałem nad królową,
Nad jej królewską głową
Trzymałem, jak jest w zwyczaju
W moim ojczystym kraju,
Aby powiewu tchnienie
Przyjemne było Helenie,
Niech, mówię, Helenie mojej
Wietrzyk jagody koi,
Niechże orzeźwia jej skronie.
Haj!
A ona przy wrzecionie
Nie poprzestając wić,
Przez palce puszcza nić.
Z łupów frygijskich tkała
Dla Klytaimnestry ciała
Z bogatej, szkarłatnej przędzy
Podarek grobowy coprędzej.
Wówczas Orestes wstanie