Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/362

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ile nam starczy tchu!
Albowiem ten, co w zamku spełnia mord się krwawy
Wywołać może popłoch śród mieszkańców miasta:
Przybiegną tu z pomocą, a onać niewiasta,
Helena, może jeszcze niezabita. Gładziej
Przekonać się nasamprzód, może kto z czeladzi
Ze zamku wyjdzie ku nam i o tem coś powie.
Po części wiem, po części nie mam żadnej w głowie
Pewności...
Jest Bóg nad nami
I słusznie też jego zrządzenie
Wywiera dziś na Helenie
Swą krwawą pomstę, boć łzami
Greckie zalała nam włości,
Gdy zatracony, ach! ten zatracony
Idajczyk Parys, to licho,
Hellenów przymusił lud,
By, swe rzuciwszy zagony,
Na ilioński wyprawił się gród...
Lecz cicho! Ktoś wychodzi z pałacu! O, cicho!
Zasuwy zaskrzypiały... Pewnie nas tej chwili
Objaśni który z Frygów, co tamci zrobili.

Z pałacu wypada

FRYGIJCZYK.

Omało argiwski miecz
Śmiertelnych nie zadał nam ran!
Ledwie, żem uszedł z tchem!
O, w barbarzyńskiem tem obuwiu mem,
Chyży ja barbarzyńca,
Pędziłem, toczący młyńca
Od ścian cedrowych do ścian,