Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/361

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Upadłszy, złącz swą prośbę z ich prośbą, spłakana,
Niech stanie Menelaos w naszej dziś obronie.
Chowałaś się na mojej rodzicielki łonie,
Więc zechciej się naszego ulitować znoju!
Do boju stań za nami, ja do tego boju,
Co winien nas ocalić, wraz cię zaprowadzę —
Nikt inny, ty jedynie masz dzisiaj tę władzę.

HERMIONE.

Już idę do pałacu, już ja z waszym strachem
Zakończę, jeśli zdołam!... (Wchodzi do pałacu).

ELEKTRA.

Hej! wy tam pod dachem
Mieczami zbrojne druhy! Pochwyćcie zwierzynę!

HERMIONE (wewnątrz).

Ach! kogóż ja tu widzę?!...

ORESTES (wewnątrz).

Cicho! ty — jedyne
Zbawienie, nie dla ciebie, lecz dla nas w tej nędzy!...

ELEKTRA.

Trzymajcie ją! Trzymajcie! Żelazo co prędzej
Do karku jej przyłóżcie i siedźcie spokojnie!
Niech widzi Menelaos, iżeście w tej wojnie
Nie tchórze, nie Frygowie, i niech za swe duże
Występki weźmie płacę, jaką biorą tchórze!...

CHÓR.

Hu! przyjaciółki! hu!
Wokoło dworzyszcza wrótni
Krzyczmy jak najokrutniej,
Krzyku naróbmy i wrzawy,