Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W tej sprawie Ojcowskiego li przykazu siła
I wola bóstw tak chciała... Aż dotychczas, panie,
Miał dom twój służyć tamtej za godne mieszkanie.
Lecz dzisiaj, gdy zburzono już trojańskie wieże,
Gdy bóstwom dobre imię oddała w ofierze,
Dziś musi wracać w dom swój, wspólne ze swym mężem
Wieść życie! Więc swej siostrze posępnym orężem
Ty nie groź, jeno przyznaj, żeś jak najroztropniej
Postąpił. My już dawno byliśmy pochopni
Z pomocą przyjść Helenie, odkąd między bogi
Pomieścił Zeus nas obu, ale wśród tej drogi
Wstrzymało nas, toć słabszych, przeznaczenie. Dalej,
I bóstwom ulegliśmy, co na swojej szali
Inaczej rzecz zważyły. Tobiem to powiedział,
A siostrze mojej mówię: »Płyń z mężem! Znikł przedział
Pomiędzy nim a tobą! Wiatr pomyślny-ć wieje.
My, oba twoi bracia, spełnim twe nadzieje,
Przez morze do ojczyzny zawiedziem cię zdrową.
A kiedy w grób już zejdziesz z posiwiałą głową,
Bogini zyskasz imię; tak, jak nas, bogatą
I ciebie uczczą ludzie danią i objatą.
Gdyż taka wola Zeusa. A tam, gdzie syn Mai,
Po ciebie się wybrawszy [z ponadziemskich krai],
Ze Sparty cię nasamprzód poniósł, by przed okiem
Parysa cię uchronić, tam, pod Akty bokiem.
Zwać ma się ona wyspa Heleną z przyczyny,
Że dała wykradzionej przytułek... Jedyny
Twój mąż zaś, Menelaos, ów tułacz, osiędzie
Śród Wysp Błogosławionych, bo takie orędzie
I taka łaska bogów, którzy zacnych ludzi
Kochają, tłum li płony w swem życiu się trudzi.