Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/400

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


TEIREZIAS.

Nie przeczę, że cokolwiek znużony przychodzę.
Dopierom wczoraj z ziemi Erychtydów wrócił.
Tam również wrzała bitwa. Eumolpos[1] się rzucił
Z swem wojskiem, a żem pomógł do pięknej wygranej
Potomkom Kekropsowym, przeto był mi dany
Ten, patrzaj, wieniec złoty — pierwszyzna zdobyczy
Na wrogach... A więc czego Kreon sobie życzy?

KREON.

I dla nas dobrym znakiem niech będzie zwycięski
Ten wieniec, byśmy mogli złej uniknąć klęski.
Bo, jak ci jest wiadomo, bije dziś w nas burza
Danajskich wojsk i miasto w opresyi się nurza.
Od stóp do głów uzbrojon, wyruszył już w pole
Eteokl, król. Mnie zasię zostawił swą wolę,
Ażebym cię wybadał, jak najpewniej można
Ocalić gród. Cóż na to twoja wróżba zbożna?

TEIREZIAS.

Wobec Eteoklesa zacisnąłbym usta
I milczał o wyroku. Nie może być pusta
Twa prośba. Już oddawna kraj ten niedomaga —
Od chwili, gdy Laiosa porwała odwaga,
Że wbrew woli niebiosów wszedł w małżeńskie śluby
I matce Ojdipowej dał dla jego zguby
Małżonka, nieszczęsnego Ojdipa. Ta krwawa
Utrata ócz, przez niego wykłutych, to sprawa
Podstępna bóstw i straszna dla Grecyi przestroga.
Synowie Ojdiposa, co, myśląc, że boga

  1. Król tracki, syn Posejdona i Chiony, córki trackiego Boreasza, legendarny twórca obrzędów eleuzyńskich.