Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/392

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ETEOKLES.

Więc może napaść wcześniej? tak koło wieczerzy?

KREON.

To może popłoch rzucić! My zwyciężyć mamy!

ETEOKLES.

Na tyłach głębie Dirki są dla nas jak tamy!

KREON.

Tu jedno tylko zbawi: przezorność ostrożna!

ETEOKLES.

Konnica czyżby na nich natrzeć dziś nie można?

KREON.

Argiwski huf się w polu zasłonił wozami.

ETEOKLES.

Co czynić? Mamy-ż wrogom gród ten oddać sami?

KREON.

Bynajmniej! Masz-li rozum, dobrze się zastanów!

ETEOKLES.

Więc który-ż ma najlepszy być z tych naszych planów?

KREON.

Podobno siedmiu wodzów moc się tu zjawiła?

ETEOKLES.

A co mają wykonać? Nie wielka to siła.

KREON.

Przeciwko bramom miasta, mówię, ruszyć mają.

ETEOKLES.

Co tedy? Raz już trzeba zakończyć z tą zgrają.