Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/391

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


KREON.

Nie liczna garstka nasza, ich siły ogromne.

ETEOKLES.

O, w gębie tylko mocni, dobrze o tem pomnę!

KREON.

W Helladzie dumne Argos budzi strachu wiele.

ETEOKLES.

Zobaczysz, wnet te pola trupem ich zaścielę.

KREON.

 owszem. Lecz to będzie zadanie olbrzymie.

ETEOKLES.

Ja wojska w murach miasta przecież nie zatrzymię.

KREON.

Przezorność li zwycięża, to najlepsza rada.

ETEOKLES.

Więc radzisz, że się innej drogi brać wypada?

KREON.

Tak, różnej, nim na jedną wszystko stawisz kartę.

ETEOKLES.

Więc lepszy wypad nocą, niż pole otwarte?

KREON.

Bylebyś się z powrotem mógł przedrzeć! To-ć radzę,

ETEOKLES.

Noc bardzo sprzyja wszystkim, najbardziej odwadze.

KREON.

O, strasznie niebezpiecznie, kiedy mrok się szerzy.