Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/364

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


O ty dwuczuba opoko,
Żagwiąca się ogniem wysoko,
Od wzgórz bachusowych odbitym —
O winogradzie, obfitym
Darzący nas płynem osłody,
Co z plennej wycieka jagody —
O święta jaskinio smocza,
O skalne, w niebieskie przezrocza
Pnące się bogów strażnice —
O góro, co skrywasz swe lice
Śniegami:
Bądźcie wy z nami,
Abyśmy mogły bez trwogi
Na boże wkroczyć drogi,
Abyśmy, Dirki porzuciwszy zdroje,
Mogły to życie swoje
Wieść pośród pląsów w cześć nieba —
Abyśmy u groty Feba,
W tym środku ziemi,
Wielbiły go usty wdzięcznemi!


∗                    ∗

Oto Ares przeponury
Wzdyć postąpił pod te mury —
Oto ciżba jego dzika,
Krwi spragniona przeciwnika,
Chce gród zburzyć! Niech nas broni
Bóg od tego! Bo gdy oni,
Nasi drodzy przyjaciele,
Mają cierpieć, to wesele
Znikło dla nas w równej mierze!
Jeśli wróg te zwali wieże