Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/363

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ta zbożna czeladź nasza —
Z fenickiej przybyła ziemi,
By między kapłanki przedniemi
Zamieszkać od tego czasu
U stóp śnieżystego Parnasu,
W Fojbosa onej świątyni,
Gdzie bogom ofiara się czyni
Bita przez nasze wiosła,
Iońska nas głębia niosła,
Śród pustych niosła wybrzeży,
A Zefir za nami świeży
Dął od Sycylii, w przestwory
Szumiące śląc rozhowory.

*

Przez miasto z cnych dziewic grona
Wybrana i przeznaczona,
By służyć czci Loksyasza,
Przybyła ta czeladź nasza
Do Kadmosowej krainy,
Do Agenora dziedziny,
Tu, do Lajosa grodu,
Co z nami bratniego jest rodu.
Niby posągi ze złota,
Będziemy, wkroczywszy we wrota
Świątynne, służyły bogu.
Lecz nim staniemy u progu,
Nim modły wzniesiemy w niebiosy,
Wprzódy te swoje włosy,
Największą ozdobę dziewicy,
W Kastalskiej zwilżymy krynicy.


∗                    ∗