Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/325

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zatrzymał i do wybrzeży
Wraz przywiązawszy, rycerzy
Waleczny rząd
Co tchu wysadził na ląd
I mord jął szerzyć ninie
Po Laomedonta krainie,
Celną wyjąwszy broń!
W czerwonych ogniach padł rękami Feba
Z ciosu wzniesiony pod sznur
Silny, trojański nasz mur.
Zbrojna potrzeba
Uderzy
Dwakroć w Dardanów gród i w krwi potopie
Nieszczęsną zanurzy błoń.


∗                    ∗

Więc najpiękniejszą tę straż
Koło złocistych czasz
Spełniasz daremnie, ty lube
Laomedonta chłopię![1]
Daremnie ty wina żar
Nalewasz Zeusowi do czar!
Bo oto skazan na zgubę
Ten, co ci życie dał,
Ojczysty gród:
Ognia go niszczy szał!
Jako ten biedny ptak,
Co swoich piskląt płacze.
Jęczy nadbrzeżny szlak
U morskich wód

:

  1. Ganimedes.