Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/324

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czegóż nam jeszcze potrzeba
Ach! tej godziny,
By nas już całkiem zdruzgotały nieba:

CHÓR.

Pszczół żywicielki, Salaminy
Monarcho, Telamonie,
Ty, władający na tronie
Wyspy, falami sieczonej morskiemi
W sąsiedztwie ziemi
Świętych, nadbrzeżnych wzgórz,
Tam, gdzie na rozkaz Ateny
Wystrzelił pierwszy bez ceny
Podarek nieb,
Błyszczący oliwki szczep,
Ozdoba i wieniec sławy
Szczęśliwej ateńskiej dzierżawy!
Lata minęły już,
Kiedyś, wspaniałym chcąc zajaśnieć czynem.
Przybył ach! przybył tu k’nam
Z onym Łucznikiem, nie sam,
Z potężnym synem
Alkmeny,
By w Ilionie, w naszym Ilionie
Gruz pozostawić i kurz!

*

Kiedy go porwał gniew o konie,
Wiódł przedni kwiat Hellady
W grodu naszego posady
I, gdzie Simois bujne fale toczy,
Okręt ochoczy,
Co przebył morza toń,