Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/310

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przed Zeusową iliońską córę!«[1]
Któż nie wybieży
Z starców, młodzieży?!
Któż nie przywita radośnie tej złudy,
Która za chwilę wyrośnie
W Śmierć!...

*

Wszystkie się ludy
Wraz
Ku onym wrótniom rzuciły,
By greckiej siły
Ujrzeć w ten czas
Zamknięty podstęp podły,
Tę z górskiej jodły
Ciosaną zgubę nieszczęsnej Dardanii,
I aby złożyć dziewiczej go pani,
Jako niebiański twór,
W zbożnej, radosnej ofierze.
I zarzucono na zwierzę
Istny powrozów las
I jak się bierze na sznur
Szczerniałą w podróży łódź,
Rano go ciągnie młódź
Na krwawy ciągnie tan
Do głaźnych Pallady ścian.
Pod próg, posoką zlan,
Nad zabaw miejscem i pracy ochoczej
Noc swoje mroki roztoczy:
Przy wtórze libijskich lutni
Frygijskie pieśni brzmią coraz to hutniej.

  1. Pallas-Atena.