Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/291

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Straszny, straszliwy jest los
Pojmanych w jassyr Trojanek!

HEKABE.

Argejski już sternik przy sterze,
Tłum się do wioseł bierze!

PIERWSZE PÓŁCHÓRU.

Biada mnie, rzeszy branek!
Czy już ojczysty rzucamy
Przystanek?
Czy nas już wloką do łodzi?

HEKABE.

Nie wiem, lecz mi się zdaje,
Że w nas już dzisiaj godzi
Ten cios!

PIERWSZE PÓŁCHÓRU.

Ojej! Ojej! Czy Achaje
Już-ci nas pędzą z namiotów?
Pójdziemy precz! bez powrotów
Od naszej trojańskiej bramy!

HEKABE.

Ojej! Ojej!
Jeno Kasandry mej
Nie wypuszczajcie mi z szatry!
Boże owiały ją wiatry!
Shańbili ją Argejowie!
Co ona powie?! Co powie?!
Jej słowa te opętane
Jeszcze mi większą dziś ranę
Zadadzą!