Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/290

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z domu wywlekli mnie starą,
W jassyr, jak dziewkę, wiodą!
Po zbrojnych Trojanach wdowy
I ty, co jesteś młodą,
Oblubienico biedna,
Nieszczęsna jedna
I druga!...
Oto jest dymu smuga!
Ilion się dymi!
Płacz rozpocznijcie olbrzymi!
Ja dam początek!
Jako ten ptak, co pisklątek
Żałuje swoich, tak pocznę!
Nie hymny to będą uroczne,
Nie pieśni one radosne,
Którem-ci w moją wiosnę,
Berłem Pryma
Potrząsająca,
Bez końca
Śpiewała razem, nie sama —
Hymn, z wszystkich smutków wyzuty.
Według frygijskiej nuty
Z tanecznem śpiewałam gronem,
Bogów wielbiąca
Pokłonem!

PIERWSZE PÓŁCHÓRU.

Czemu tak krzyczysz, Hekabo?
Czemu zawodzisz tak w głos?
Od twego namiotu strony
Idzie ten krzyk zrozpaczony,
Aż mi się robi słabo,