Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Argiwskie mają ludy. Żona Zeusa, Hera,
Tam władnie, a zaś na nas Atena spoziera.
I szczęście to jest dla nas, a dla tamtych bieda,
Że nigdy nasza Pallas zwyciężyć się nie da.

(Demofon odchodzi).
CHÓR (mając na myśli Kopreusa).

Choć się tak chełpisz, nikt z ludzi
Czci większej w sobie nie wzbudzi,
Argiwski przybyszu, dla ciebie!
Krzycz, pusz się! Wszak duszy to naszej
Junactwo to twoje nie straszy —
Na innej wyrośli my glebie:
Gród piękny, podległy Atenie,
Twą pychę w należnej ma cenie!
O głupiś i głupie też plemię
Ten władca, co w ręku ma ziemię
Argiwską, ten syn Stenelosa![1]

*

W cudze przybyłeś dzierżawy,
Do grodu niemniejszej sławy,
Niż Argos — snać tyle on znaczy! —
I myślisz, ty obcy człowiecze,
Że twoja stąd ręka wywlecze
Przemocą tych biednych tułaczy!
Do świętych przylgnęli podwoi,
Do ziemi schronili się mojej,
Ty, urągając królowi,
Myślisz, że gwałt twój ich złowi —

  1. Eurysteus.