Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/287

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Burzami, potop hufce, by się Achajowie
Na przyszłość nauczyli uczcić, jak się zowie,
I me i innych bogów niebieskich przybytki.

POSEIDON.

Tak stanie się, nie trzeba długich słów, by wszytki
Wypełnił się twój zamiar. Rozburzę topiele
Egejskie i trupami wybrzeże zaścielę
Mykonu, Lemnu, Skyru, ujrzą w tej zawiei
Ofiary mego gniewu skały Kafarei
I wyspy też delijskie zwłok zobaczą mnogość.
Wróć zatem do Olimpu i piorunów srogość
Z rąk ojca otrzymawszy, czekaj, aże nagle
Argejski lud na morzu rozpuści swe żagle.
O, głupi ród śmiertelnych, który miasta niszczy,
Świątynie i grobowce zmienia w kupę zgliszczy —
Czas przyjdzie, że i on też haniebnie zaginie!

HEKABE (podnosząc się z ziemi).

Podnieś-że głowę ninie,
Podnieś do góry ten kark!
Niema już Troi!
Już ja nie jestem królową
Na mej trojańskiej niwie!
Przemianę losów cierpliwie
Znoś!
Nie wchodź-że z Dolą w targ!
W tej swojej
Nieszczęsnej łodzi
Płynąc po życia powodzi.
Jeżeli nie chcesz ach! zapłacić głową,
Nie żegluj przeciwko prądowi,
A jeno o to dbaj,