Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


POSEIDON.

Od jednej przecz ku drugiej nakłaniasz się zwadzie.
Kochając zbyt i gardząc zbyt, jak ci wypadnie?

ATENA.

Toć mnie i mą świątynię znieważono zdradnie!

POSEIDON.

Kasandrę gdy przemocą wziął Ajas z świątyni.

ATENA.

I za to nic mu złego żaden Grek nie czyni.

POSEIDON.

Twą mocą Achajowie zburzyli gród Troi.

ATENA.

Dlatego ich ukarzę przy pomocy twojej.

POSEIDON.

Jak myślisz to urządzić? Jam cię poprzeć gotów.

ATENA.

Szczęśliwych im odmówię do kraju powrotów.

POSEIDON.

Na słonych głębiach morza, czy jeszcze na lądzie?

ATENA.

Gdy, chcąc do domu jechać, na okręty wsiądzie
Ich wojsko, Zeus okrutne spuści deszcze na nie
I burz gwałtownych przemoc i wichury wianie.
Obiecał mi też gromów rzucić ogień krwawy,
Co zniszczy swym płomieniem Achejczyków nawy.
Ty zasię ze swej strony egejskie bałwany
Rozwichrzyj i w eubejskiej zatoce, smaganej