Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/285

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



Na scenie jawi się

ATENA.

Czy wolno najbliższego po ojcu krewniaka
I boga, co śród bogów kwitnie cześć ma taka.
Zagadnąć, zapomniawszy dawnej nieprzyjaźni?

POSEIDON.

I owszem, bo krwi związek, czuję najwyraźniej,
Dotychczas na mnie działa, ateńska królowo!

ATENA.

Powolność twoją cenię. To, co ci me słowo
Wyjawi, mnie obchodzi tak samo, jak ciebie.

POSEIDON.

Czy wieści mi przynosisz od władców na niebie?
Od Zeusa, czy od innych jesteś do mnie w drodze?

ATENA.

Dla Troi, w której teraz jesteśmy, przychodzę,
Potęgi twojej wzywam dla przymierza ze mną.

POSEIDON.

Czy może porzuciłaś ową zawiść ciemną
I litość masz nad grodem który legł w popiele?

ATENA.

Nasamprzód racz powiedzieć: Czy chcesz w mojem dziele
Brać udział? Czy do wspólnych chcesz przystąpić planów?

POSEIDON.

I owszem. Przedewszystkiem to jedno postanów:
Kto ciebie dziś zajmuje, Frygi czy Achaje?

ATENA.

Po stronie nienawistnej ongi Troi staję.
Zły powrót chcę zgotować achajskiej gromadzie.